OFICJALNY SERWIS KLUBU PIŁKARSKIEGO


GÓRNIK WAŁBRZYCH

Jacek Fojna - trener z charakterem
11 lipca 2017

Urodzony w Świdnicy zawodnik zaczynał karierę w Unii Jaroszów. W szybkim tempie przeskoczył aż do I ligi. Później los jednak pokierował zdrowiem zawodnika. A było tak.
 

Jacek był zdolnym piłkarzem, windującym po szczeblach kariery sportowca. W szybkim tempie trafił do Arki gdzie wydawało się, że po słabym i trudnym początku nastąpi jedyni zwyżka formy i awans na szczebel Ekstraklasy. Wtedy zdarzył się punkt zwrotny, ale tak zupełnie nieoczekiwany, że warto o nim przypomnieć. Przypominamy zatem artykuł z przed 14 lat gdy Jacek Fojna był zawodnikiem I-Ligowej Arki Gdynia.

 

To było jak trzask łamanej, suchej gałęzi. Kibice na trybunie krytej słyszeli to doskonale. - Po każdym starciu człowiek chwyta się za bolące miejsce, ale ja, choć byłem chyba w szoku, od razu wiedziałem, że stało się coś naprawdę złego. Nie myślałem o tym, żeby się odwrócić, nie chciałem na to patrzeć...

Wślizg Piotra Juraszka, który rok temu był kandydatem do gry w Arce, na długie miesiące zamknął Jackowi Fojnie furtkę na ligowe boiska. A kilkanaście dni wcześniej pisaliśmy, że podpatruje go Zagłębie Lubin. - Nie mam pretensji do rywala - mówi 24-letni arkowiec. - Nie bardzo pamiętam, jak do tego doszło. Szkoda, że nikt nie filmował meczu z Polarem. Wtedy mógłbym powiedzieć coś więcej. Piłka to nasz zawód i chleb. Piłkarze muszą się szanować.

Wstępna opinia przewiduje, że wychowanek Unii Jaroszów wznowi treningi w lutym bądź marcu przyszłego roku. A kiedy zagra? Lewy pomocnik żółto-niebieskich doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej lewej nogi. Na tyle skomplikowanego, że do zespolenia kości potrzebna była płytka ze specjalnego stopu oraz trzynaście śrub. - Będę je miał półtora roku, może dwa lata. Można z nimi grać - opowiadał. - Gorzej z gipsem, który być może będzie konieczny nawet i przez cztery miesiące. Całe szczęście, że usztywnienie sięga tylko kolana. Nie będę przybity do łóżka czy fotela. Kiedy znikną obrzęk i ból, będę mógł chodzić o kulach, pracować nad mięśniami. Od piątku, od operacji, myślę już wyłącznie o rehabilitacji. Za kilka dni powinienem być w domu. Żeby tylko dobrze się goiło.

Odwiedziliśmy Jacka w szpitalu, towarzyszyła mu niedawno poślubiona małżonka, a gdy na oddział ortopedii wpadł nasz fotoreporter, pocieszał chorego kierownik gdyńskiej "jedenastki", Wiesław Kędzia. Fojna trzyma wszakże fason, nie opuściło go poczucie humoru, szuka jaśniejszych stron swojej sytuacji. Po chwili mówi, że to wynik oszołomienia środkami przeciwbólowymi, które ciągle musi łykać. - Są gorsze miejsca do leżenia, na przykład kostnica - zażartował. - Dobrze, że to nie otwarte złamanie. Henrik Larsson doznał podobnego urazu w październiku, a już w maju był gotowy na mundial. Chociaż podejrzewam, że leczenie szwedzkiej gwiazdy musiało dużo kosztować.

Powtórzyliśmy Jackowi słowa Grzegorza Witta (po ostatnim meczu IV ligi stary arkowiec miał tak rozbite oko, że nic nie widział, jak zawodowy pieściarz), który rzekł ze współczuciem: "Przy kontuzji Fojny mój kłopot to małe miki". Jacek uśmiechnął się: "To prawda. Mogę powiedzieć, że to rzecz z gatunku tych, których nie życzysz nawet największemu wrogowi."

Jakieś fatum zagroziło arkowcom w tym sezonie. Na początku września Marcin Mańka złamał nogę i dopiero w kwietniu pojawił się na boisku w składzie rezerw. Od lutego kłopoty z kolanem miał Grzegorz Wódkiewicz, aż wreszcie okazało się, że konieczna jest operacja. W tym roku na pewno nie zagra. A mówimy tylko o bardzo poważnych kontuzjach.

Arka, choć Jacek jest młodym piłkarzem, to już ósmy klub w jego karierze. Jest zresztą tylko wypożyczony z KS Myszków. Mieliśmy wrażenie, iż w Gdyni przeżywa swój najlepszy okres, właściwie przez cały sezon - zapominając o trudnym początku - należał do faworytów Marka Kusty.

- W Myszkowie grałem nieźle, ale to nie przekładało się na wyniki drużyny, ani na popularność. Tutaj zainteresowanie i entuzjazm środowiska sprawiały, że człowiek czuł się zauważony, nasza gra odbijała się echem w całej Polsce... Już raz dopadł mnie taki pech, w trzecioligowej Polonii Świdnica. Proszę sobie wyobrazić, że w ostatnim meczu sezonu doznałem groźnego urazu kolana. Teraz zostały do końca tylko cztery gry. Muszę się trzymać, chociaż następne wakacje w gipsie to smutna perspektywa.

 

źródło: sport.trojmiasto.pl/90minut.pl

 

Klub Piłkarski GÓRNIK WAŁBRZYCH

Dane teleadresowe:


ul. Ratuszowa 6,
58-304 Wałbrzych,
pokój S1.22 (Budynek Aqua-Zdroju)


Godziny otwarcia:

poniedziałek - piątek

8:00 – 12:00


e-mail: klub@gornik-walbrzych.pl

Telefon/fax : +48 (74) 660 93 40